Miłość do słodyczy

13W końcu nadszedł Tłusty Czwartek, czyli dzień, na który bardzo, ale to bardzo długo czekałem. Wszystko dlatego, że w końcu dzisiaj, bez żadnych oporów i złośliwych komentarzy mogę zająć się tym, co lubię najbardziej, czyli pożeraniem pączków. Moja słabość do słodyczy kosztuje mnie wiele wyrzeczeń i intensywnych ćwiczeń na siłowni. Gdybym nie dbał o sylwetkę i nie chadzał na siłownię, na pewno już po kilku tygodniach byłbym grubszy o jakieś 10 kilogramów. Przed podjęciem pracy w zawodzie asystenta klienta miałem mały problem z nadwagą, którego musiałem się pozbyć jeśli chciałem pracować z klientami. Jako asystent klienta Katowice muszę posiadać odpowiednią prezencję, a prezencja nie oznacza zaokrąglonego brzucha i nadwagi.

Nie udaje mi się zapanować nad miłością do słodyczy, ale na szczęście radzę z nią sobie dzięki intensywnym ćwiczeniom. Nawet na weekendzie wychodzę do parku pobiegać lub jeżdżę na rowerze. Coś muszę robić, żeby spalić pochłaniane przeze mnie kalorie.

W pracy staram się ukrywać ze swoim obżarstwem i jem głównie wtedy, gdy wiem, że nikt mnie nie zobaczy. Parę razy zdarzyło mi się zostać nakrytym z paczką cukierków na kolanach, jednak nikt nie przywiązywał do tego uwagi. Skoro jestem szczupły i nie obnoszę się ze swoim obżarstwem, to każdy toleruje moją miłość do słodyczy. Dzisiaj, przy okazji Tłustego Czwartku mogę zjeść mnóstwo pączków przy wszystkich i nikt nie będzie miał mi tego za złe. Bosko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *