Odpowiednie podejście

Uważam, że zawód asystenta klienta jest w dzisiejszych czasach jak najbardziej potrzebny, bo wielu ludziom potrzeba wsparcia w postaci doradzenia im co powinni zrobić i co jest dla nich w danej sytuacji najlepsze. Wycieczka do biura, w którym pracują asystenci klientów może być wydarzeniem obfitującym w różnego rodzaju informacje i wiedzę. Należy pamiętać, że każdy asystent klienta Gdańsk ma obowiązek kierować się wyłącznie dobrem swojego klienta, dlatego nie może celowo dążyć do oszukania nas lub zaproponowania nam czegoś nieodpowiedniego.

30Ja sam wiele razy korzystałem z usług różnych asystentów, doradców i opiekunów i uważam, że ich pomoc może być naprawdę bezcenna. Oczywiście z takimi osobami trzeba umieć rozmawiać i nie dać sobie wcisnąć czegoś, co nam nie do końca jest potrzebne, a mamy pewność, że z pracy asystenta będziemy bardzo zadowoleni. Asystent klienta nie może celowo dążyć do poczynienia nam szkód, ale może proponować różne dodatkowe usługi, na które możemy się zgodzić lub nie. Wiadomym jest przecież, że duża część zarobków asystentów i doradców związana jest z ilością sprzedanych produktów i premiami, jakie za tą sprzedaż się otrzymuje.

Zaręczam, że gdy jakiś klient w kontakcie z asystentem zachowa spokój i nie da się wciągnąć w zbędne rozmowy, to z poziomu obsługi swojej sprawy będzie bardzo zadowolony.

Moje być albo nie być

Chciałbym się dzisiaj wyrwać nieco wcześniej z pracy, żeby móc się spotkać z rodzicami, którzy na dwa dni przyjeżdżają z Warszawy do Bydgoszczy, żeby pozałatwiać jakieś sprawy z nowo kupionym mieszkaniem. Nie wiem czy uda mi się skończyć dziś wcześniej, bo właśnie się dowiedziałem, że w zastępstwie za jednego kolegę muszę się zająć pewnym klientem, z którym kolega umówiony był na godzinę 16.00. Godzina 16.00 oznaczałaby, że pracy nie tylko nie wyszedłbym wcześniej, ale i nieco później.

29Do klienta, z którym umówiony był kolega z pracy mam namiar, dlatego zaraz do niego zadzwonię i zapytam się czy nie można by było tego spotkania przełożyć na wcześniejszą godzinę lub inny dzień. Trochę naciągnę fakty mówiąc, że w tym czasie mam już innego klienta i nie mogę odwołać z nim spotkania, ale co zrobić, gdy po prostu muszę spotkać się z rodzicami!

Rozwiązaniem idealnym byłoby, by klient bez problemów zgodził się przełożyć spotkanie na przykład na jutro na 16.00. Jutro nie będę już miał na głowie rodziców i będę mógł do samego wieczora poświęcić się pracy w zawodzie asystenta klienta, asystent klienta Bydgoszcz. Oby tylko dzisiaj udało się to spotkanie przełożyć!

Oderwana siłą od pracy

Jutro po południu, korzystając z wolnego wieczora mam zamiar odwiedzić swoją przyjaciółkę, Marysię, która dwa miesiące temu urodziła swoją pierwszą córeczkę i od tego czasu przebywa na macierzyńskim. Muszę iść do niej, by dowiedzieć się jak tam układa jej się życie w nowej roli i czy naprawdę tak bardzo tęskni za swoją pracą, jak się spodziewała.

28Marysia od zawsze była kobietą aktywną, która swoje życie zawodowe ceniła ponad wszystko. Gdy zaszła w ciążę jednocześnie cieszyła się ze swojego stanu i smuciła, że na jakiś czas będzie musiała zrezygnować z kariery i zostać w domu. W przeciwieństwie do wszystkich znanych mi mam Marysia nie oszukiwała, że źle się czuje, by tylko wcześniej przejść na wolne. Ona wręcz odwlekała chwilę, w której będzie musiała zaprzestać pracy i pracowała niemal do ostatniego tygodnia ciąży. Dziwię się, że jej pracodawca pozwolił jej na to, a klienci nie byli zdziwieni tak zaawansowaną ciążą Marysi, asystent klienta Zielona Góra. Cóż, Marysia nawet w ciąży, poruszając się dwa razy wolniej niż zwykle osiągała lepsze wyniki niż inni, niebędący w stanie błogosławionym pracownicy.

Teraz Marysia musi na pewno bardzo przeżywać brak pracy, ale mała córeczka na pewno wszystko jej rekompensuje. Muszę iść do nich i sprawdzić jak sobie radzą.

Baju, baj

Mój kuzyn, Mariusz, od pewnego czasu jest bardzo pewny siebie i przekonany, że gdy tylko zechce znaleźć pracę, większość firm przyjmie go z otwartymi ramionami, bo w końcu kiedyś pracował jako asystent klienta Kalisz i w tym zawodzie radził sobie całkiem nieźle. Mariusz uważa, że pięć miesięcy doświadczenia w zawodzie asystenta daje mu podstawy, by uważać się za najlepszego doradcę klienta w całym Kaliszu. Skoro był taki dobry, to dlaczego jego przygoda z asystenturą klientowi skończyła się już po pięciu miesiącach?

27Oczywiście Mariusz na każde pytanie ma odpowiednie wytłumaczenie, które w jego opinii wyjaśnia wszystko. Otóż, według Mariusza, kierownik jego działu zwyczajnie się na niego uparł, bo był zazdrosny o wysokie wyniki sprzedażowe, jakie osiągał Mariusz i dlatego postanowił go z czasem zwolnić. Jakoś nie wydaje mi się, żeby historyjka podana przez Mariusza była prawdziwa, bo nie wyobrażam sobie kierownika, który świadomie, na podstawie własnych uprzedzeń zwalnia pracownika, który zarabia dla firmy mnóstwo pieniędzy. Ludzie dla pieniędzy są w stanie znieść wiele, nie tylko antypatię do jakiejś osoby.

Oczywiście mojemu kuzynowi nie spieszy się na razie do nowego zajęcia, bo uważa, że przez pięć miesięcy napracował się tyle, że kolejne pięć musi posiedzieć w domu i odpocząć. Cóż, ciekawa jestem jak pójdzie ponowne poszukiwanie zatrudnienia i czy tym razem Mariuszek nikomu nie podpadnie.

Zależy od firmy

Po odejściu z pracy na stanowisku opiekuna klienta obiecałem sobie, że nigdy więcej nie popełnię tego samego błędu i nie zatrudnię się w obsłudze klienta. Miałem dość planów sprzedażowych, pracy pod presją czasu, rywalizacji ze współpracownikami i gonienia za czymś, do czego nigdy tak naprawdę nawet się nie zbliżyłem. Nie byłem dobry w obsługiwaniu klientów, więc nie było sensu, bym miał się męczyć w pracy, która nie dość, że jest nieatrakcyjna, to jeszcze mi nie idzie.

26Niestety, moje postanowienie nie było zbyt silne, bo kolejnym stanowiskiem pracy, jakie podjąłem było stanowisko asystenta klienta, asystent klienta Płock, czyli stanowisko niemal tożsame z tym wcześniejszym. Wyszło jak wyszło, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo zwyczajnie dostałem szansę szybkiego podjęcia pracy i nawet się nie zastanawiałem czy dobrze robię. Bezrobocie strasznie mi doskwierało, a w końcu w obsłudze klienta miałem jakieś doświadczenie.

Byłem przekonany, że w nowej firmie będzie mi tak samo niedobrze, jak w tej starej, jednak pod tym względem całkowicie się zaskoczyłem. Moje nowe przedsiębiorstwo jest zupełnie inne od poprzedniego, ludzie są jacyś sympatyczniejsi, a plany sprzedażowe mniej przerażające. Może ta obsługa klienta wcale nie jest taka zła, trzeba tylko trafić na odpowiednią firmę? Na razie pozostanę na stanowisku asystenta klienta, a później się zobaczy.

Ukierunkowana

Pamiętam, jak mój dziadek, którego niestety nie ma już z nami na tym świecie mówił mi, że jestem jego ulubioną wnuczką, bo widzi we mnie ogromny potencjał i talent do wielu rzeczy. Powiedział mi, że kiedyś w życiu na pewno osiągnę wiele, a na drodze do swojego szczęścia nie powinnam się oglądać na innych, tylko patrzeć na to, co sama potrzebuję. Wtedy jeszcze nie rozumiałam o co dziadkowi chodzi, ale wiedziałam, że na pewno będę kimś wielkim.

25Słowa dziadka towarzyszyły mi przez całe moje życie i zawsze były drogowskazem, który pomagał mi wybierać odpowiedni kierunek rozwoju. Wiedziałam, że jestem przeznaczona do czegoś lepszego i większego, bo tak powiedział mi dziadek, a ja nie miałem podstaw, żeby mu nie wierzyć.

Gdy dostałam pracę w zawodzie asystentki klienta, asystent klienta Koszalin, moja wiara we własne możliwości nieomylność dziadka trochę podupadła, jednak po czasie zrozumiałam, że jest to kolejny etap, który prowadzi mnie na dalsze stopnie kariery. Rozumiałam, że ciężką i dobrą pracą zapracuję sobie na awans i rozwój zawodowy. Zgodnie z zaleceniami dziadka nie patrzyłam na siebie i nie zważałam na innych ludzi. Pewnie dlatego w zawodzie asystentki szło mi tak dobrze, już po dwóch latach dostałam awans na kierowniczkę zespołu, a później awansowałam na dyrektorkę całego oddziału. Myślę, że dziadek miał rację co to swoich przekonań i dziękuję mu, że się nimi ze mną podzielił. Gdyby nie to, na pewno nie byłabym dzisiaj w miejscu, w którym jestem.

Normalne elementy pracy

Mam nadzieję, że szef nie zaprosi mnie dziś na małą pogawędkę do swojego biura, dotyczącą utraty jednego z kilku naszych największych klientów. Bóg mi świadkiem, że klienta starałem się zatrzymać w naszej firmie jak najdłużej, ale ten się nie dał. Był przekonany o swojej potrzebie zmiany świadczeniodawcy i ja nie miałem nic do powiedzenia. Kusiłem zniżkami, promocjami i ciekawymi ofertami, jednak nie dało się nic, ale to nic zrobić.

24Ja wiem, że dałem z siebie wszystko, by zatrzymać w firmie klienta, ale nie wiem czy mojego pracodawcę uda się o tym przekonać. Jak znam życie pan Leopold jest przekonany, że odejście klienta jest wyłącznie moją winą, choć gdyby nie ja ten klient odszedłby już bardzo dawno. Żałuję, że nie informowałem o sprawie pracodawcy, gdy jeszcze toczyła się walka o klienta i parę bitew udało mi się wygrać. Wtedy pracodawca wiedziałby przynajmniej, że należy mi dziękować, a nie mnie oskarżać, asystent klienta Wrocław.

Wątpię, bym został ot tak zwolniony z firmy, bo póki co jestem najlepszym asystentem w biurze i mam największą bazę klientów. Utraty klientów i pozyskiwanie nowych są stałym elementem życia zawodowego asystenta i mój przełożony powinien mieć tego najwyższą świadomość. Jeśli zostanę zaproszony na prywatną rozmowę z pracodawcą to na pewno pójdę na nią z podniesioną głową. Nie zrobiłem nic złego.

Zawiedziony

Nie dalej jak trzy godziny temu wyszedłem z rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko asystenta klienta. W związku z wielkimi nadziejami, jakie pokładałem w tej rozmowie muszę przyznać, że spotkanie rekrutacyjne całkowicie mnie zawiodło. Nastawiałem się, że wezmę udział w jakiejś profesjonalnej rozmowie zorganizowanej w jednym z włocławskich przedsiębiorstw, gdzie wszyscy będą chodzić ubrani w garnitury i eleganckie garsonki. Oczami wyobraźni wyobrażałem sobie jak ja, taki zwykły chłopak, zostaję asystentem klienta i codziennie w pracy pojawiam się nienagannie ubrany i bardzo zadowolony ze swojej pracy. Liczyłem na fachowe przeprowadzenie rekrutacji, jednak takowego nie było.

23Od pierwszej chwili rozmowy, asystent klienta Włocławek, czułem się, jakbym znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Moja osoba nie była traktowana poważnie i miałem wrażenie, że cokolwiek bym nie powiedział, tak nie mam w tej rozmowie żadnych szans, bo komisja nie sprawia wrażenia zainteresowanej moją kandydaturą. W miarę przesuwania się wskazówek zegara czułem się coraz bardziej poirytowany i zniesmaczony i chciałem czym prędzej wyjść z firmy i uciec do domu. Spotkanie było fatalne, a ja chcę o nim jak najszybciej zapomnieć. Na razie jest to niemożliwe, bo rozpamiętuję każdą sekundę z rozmowy kwalifikacyjnej i zastanawiam się dlaczego komisja była dla mnie aż tak nieuprzejma. Nie, nieuprzejma to złe słowo – o wiele lepszym jest „obojętna”.

Niemiłe doświadzczenie

Wczoraj wieczorem pierwszy raz zetknąłem się z człowiekiem, który wobec mnie zachowywał się naprawdę nie na miejscu i uważał mnie za jakieś zło konieczne, z którym w żadnym przypadku nie należy rozmawiać, a jeśli już to na pewno nie mile. Wczoraj wieczorem jechałem autobusem PKS ze Szczecina do małego miasteczka, w którym mieszka moja narzeczona. Nie widzieliśmy się od dwóch tygodni, więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę i po pracy ją odwiedzić.

22Należę do tych nieszczęśników, którzy w trakcie podróży autobusowych cierpią na chorobę lokomocyjną, dlatego usiadłem na pierwszym miejscu, czym od razu zwróciłem na siebie uwagę kierowcy. Widać było, że facet chce pogadać, dlatego mając w perspektywie długą i nużącą podróż postanowiłem podjąć temat. Na początku rozmawialiśmy o sprawach ogólnych, potem przeszliśmy na bardziej prywatne. Nasza rozmowa była bardzo sympatyczna dopóki nie wspomniałem, że pracuję jako asystent klienta Szczecin. Wtedy, w mojego kierowcę jakby piorun jasny strzelił, bo mężczyzna przybrał purpurowy kolor na twarzy i zaczął obrzucać mnie wyzwiskami. Zupełnie na to nie zasłużyłem, bo byłem dla niego niezmiernie miły. Kierowca zwymyślał mnie od oszustów i naciągaczy, a ja byłem tak zły, że nie patrząc na moją chorobę lokomocyjną przesiadłem się na tylne siedzenie, bo wolałem uczucie mdłości niż ponowną rozmowę z kierowcą.

Ograniczenia zawodowe

Dziś po południu wypada dzień, w którym jak co tydzień spotykamy się z grupką znajomych i robimy to, co najbardziej lubimy, a mianowicie słuchamy muzyki, gramy i śpiewamy. Jako, że mamy dziś dopiero wtorek, czyli do końca tygodnia zostały jeszcze trzy długie dni, nie możemy pozwolić sobie na żadne wyskoki alkoholowe, bo mogłoby się to dla nas skończyć bardzo źle.

21Ja pracuję jako asystent klienta Dąbrowa Górnicza, każdego dnia rozmawiam z kilkunastoma osobami, w tym kilkoma klientami, wobec których muszę zachowywać się nienagannie i nie wyglądać na skacowanego pracownika, który nie wie o czym mówi. Nie tylko ja, z mojej grupki znajomych mam zajęcie, które związane jest z całkowitą abstynencją. Jedynie Marek, który od dwóch miesięcy jest na bezrobociu może pozwolić sobie na małe piwko dla rozluźnienia palców i lepszego wyczucia rytmu.

Jola, która jest naszą, że tak powiem, wokalistką, pracuje na co dzień w szkole podstawowej i gimnazjum, w których naucza muzyki, sztuki i bodajże wiedzy o kulturze. Nauczyciel musi być dla swoich uczniów przykładem i nie może do pracy przychodzić pod wpływem alkoholu. Jest to niemożliwe. Tak samo Darek, który pracuje jako anestezjolog w dąbrowskim szpitalu – wiadomo co to by była za afera, gdyby pewno dnia przyszedł do szpitala pijany i w takim stanie usiłował uśpić pacjenta.