Niszczące współzawodnictwo

z102Rywalizacja między moimi dziećmi od zawsze spędzała mi sen z powiek. Wiedziałam, że zazdrość wśród rodzeństwa to coś całkiem naturalnego, jednak martwił mnie jej ogrom. Może byłoby inaczej gdybym zamiast dwóch córek miała synka i córkę? Może wtedy każde byłoby inne i przejmowało się tak bardzo tym, co robi jego brat lub siostra. Jestem przekonana, że Maja i Julia bardzo się kochają, jednak wiem również, że tak jak się kochają tak samo sobie zazdroszczą. Kierunek zazdrości jest różny – w zależności od tego co uda się osiągnąć jednej z sióstr, ta druga zawsze będzie czuła się gorsza i starała jakoś poprawić.

Gdy dziewczynki były małe często śmialiśmy się z mężem z tej ich rywalizacji, ale teraz widzę, że takie współzawodnictwo bardziej je niszczy niż jednoczy. Boję się, że za parę lat obrażą się na siebie na śmierć i życie i nie będą w sobie miały wsparcia. Boję się tego jak niczego innego.

Starsza, Julia, pracuje jako asystentka klienta Jastrzębie-Zdrój. Młodsza poszła w jej ślady i jest asystentką działu sprzedaży. Niby nazwy stanowisk różnią się nieco, ale tak naprawdę dziewczyny robią mniej więcej to samo. Cały czas porównują przy tym swoje sukcesy, zarobione pieniądze, liczbę znajomych i mnóstwo innych rzeczy. Dla nich największą motywacją do działania nie są plany sprzedażowe czy słowa kierownika, a podziw i zazdrość w oczach drugiej siostry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *