Asystent Klienta – czy to praca dla każdego?

Asystent klienta czy to praca dla każdegoPraca na stanowisku Asystenta Klienta polega na obsłudze klientów zewnętrznych i wewnętrznych, prowadzeniu aktywnej sprzedaży, wprowadzaniu danych do systemu oraz raportowaniu wykonywanej pracy. Jak każda praca na określonym stanowisku, wymaga odpowiednich umiejętności.

Kandydat na to stanowisko powinien posiadać co najmniej wykształcenie średnie, najmilej oczywiście widziane jest wykształcenie wyższe (najlepiej jeszcze związane z marketingiem, zarządzaniem albo finansami). Język angielski i obsługa komputera (w szczególności MS Office) to podstawa.

Asystent Klienta jest stanowiskiem sprzedażowym, więc jak każda praca na stanowisku związanym ze sprzedażą, wymaga uzyskiwania określonych wyników. Ważne jest umiejętne prowadzenie kontaktów z klientem – w taki sposób, żeby to interesy klienta były najważniejsze, a przy tym plan sprzedażowy zrealizowany.

Najważniejszymi cechami przydatnymi w tym zawodzie są: komunikatywność, miła aparycja, wysoka kultura osobista, otwartość i zaangażowanie. Kolejnymi pożądanymi cechami są dobra organizacja czasu pracy, odpowiedzialność oraz samodzielność. Odporność na stres jest także bardzo ważnym czynnikiem. W tym zawodzie do czynienia mamy z różnymi ludźmi i różnymi sytuacjami – nie zawsze takimi, z którymi łatwo sobie poradzić. Zdarzają się sytuacje trudne i bardzo stresujące.

Za często zmienia pracę

Bycie asystentką klienta nie jest moim życiowym marzeniem. Wykształcenie i aspiracje pozwalają mi myśleć o czymś o wiele, wiele lepszym, jednak obecnie zadowolić się muszę tym, co mam. Zawód ten nie jest idealny, jednak który tak naprawdę jest? Jak to mądrze mówią – wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Po kilku latach w zawodzie asystentki mogę otwarcie powiedzieć, że do ciągłych kontaktów z ludźmi i realizowania planów sprzedażowych idzie się przyzwyczaić, nawet wtedy, gdy ktoś nie do końca lubi taką formę pracy. Nie wolno narzekać, bo zawsze można mieć gorzej.

38Swoich przekonań nie wzięłam z kosmosu czy z własnego „widzimisię”, a z doświadczeń znajomych i bliskich mi osób. Najlepszym przykładem na to, że czasem można przekombinować jest moja siostra, Asia, która tak długo szukała idealnej pracy, zmieniała jedno zajęcie na inne, że w końcu została w domu na bezrobociu. Jak to się stało? Przeczytajcie.

Asia zawsze była typem osoby, który nie do końca wiedział co chciał. Wszystkiego było jej mało, zawsze chciała czegoś, czego nie miała. Tak było z zabawkami w czasach dziecięcych, chłopakami w okresie dojrzewania i pracą w dorosłości.

W życiu zawodowym poszczęściło jej się już na początku, bo na trzecim roku studiów dostała świetną pracę sekretarki w dużej firmie. Nie musiała tam za wiele robić, a pieniądze były naprawdę fajne. Po trzech miesiącach stwierdziła, że to nie dla niej. Znalazła pracę jako asystentka zarządu w innej firmie, jednak i to jej nie usatysfakcjonowało na zbyt długo. Do końca studiów chyba z cztery razy zmieniała miejsca pracy. W końcu trafiła do naprawdę cudownej firmy, gdzie wszyscy ją uwielbiali. Niestety, mojej siostrze było mało i postanowiła odejść. Teraz nikt nie chce jej zatrudnić, bo CV mówi samo za siebie – ta dziewczyna nigdzie nie zagrzała miejsca na dłużej.

Zmęczenie

q102bKażdego dnia, mniej więcej po czterech godzinach pracy walczę ze sobą, by utrzymać głowę w pionowej pozycji i nie dać się zmęczeniu i znużeniu, jakie ogarnia całe moje ciało. Z mojego organizmu wychodzi wtedy przepracowanie i senność spowodowana zbyt krótkim snem w nocy. Każdego ranka obiecuję sobie, że tego dnia zrobię inaczej – położę się do łóżka już o 21.00 i na tyle zregeneruję siły, że w pracy w ogóle nie będę musiał walczyć z sennością.

Niestety, moje postanowienia wytrzymują do momentu powrotu do domu. Po szesnastej wlewa się w moje ciało nowa porcja energii, która wystarcza mi aż do północy. Do tego czasu ani mi się śni iść wcześniej spać i myśleć o następnym poranku, asystent klienta Ostrołęka.  A przecież myśleć o nim powinienem, bo od stopnia przytomności mojego umysłu zależy efektywność pracy danego dnia, liczba przeprowadzonych rozmów i ich wynik. Gdy jestem wyspany i trzeźwo myślący, większość prowadzonych rozmów kończy się sukcesem, czyli transakcją. Z drugiej strony, zaspany często nie daję sobie rady w rozmowie z klientem, dlatego wyniki są dużo, dużo gorsze.

W pełni wyspany jestem chyba tylko na weekendach. W sobotę i niedzielę nigdy nie wstaję wcześniej niż przed jedenastą, często zdarza mi się też dospać aż do obiadu. Dopiero gdy mama zawoła mnie na obiad, wtedy wstaję z łóżka.

Gdzie moja odwaga?

w102Od rana nie mogę się zdecydować czy zrealizować swoje noworoczne postanowienie i iść dzisiaj do prezesa z pytaniem o dalszy rozwój mojej kariery w firmie, czy nadal bezpiecznie czekać aż coś może się rozwinie. Nigdy nie należałem do osób bardzo odważnych, co było i moją zaletą i wadą. Z jednej strony zawsze czułem się bezpiecznie, nigdy nie ryzykowałem i nie narażałem się na zbędne stresy, ale z drugiej przez moją pasywność ominęło mnie wiele ciekawych wydarzeń i doświadczeń. Podczas gdy ja siedziałem w domu i czytałem książki lub surfowałem w Internecie, moi znajomi wyjeżdżali na wakacje, biegali po nocy po lasach i przeżywali niezapomniane chwile. Zazdrościłem im, oczywiście, ale nie na tyle, by wystawić nos za drzwi i odważyć się na coś szalonego.

Skoro znacie już mój charakter na pewno rozumiecie dlaczego tak trudno zebrać mi się w sobie i iść do szefa. Lubię swoją pracę asystenta klienta Kędzierzyn-Koźle, ale marzę o czymś więcej. Chciałbym dostać awans, może nawet podwyżkę, i poczuć się jak ważniejszy człowiek firmy.

W życzeniach noworocznych wszyscy życzyli mi większej odwagi, dlatego postanowiłem popracować trochę nad swoim zachowaniem. Póki co skończyło się jednak na planach i marzeniach, a do ich realizacji jest jeszcze daleko. Do szefa miałem iść dzisiaj, ale im więcej o tym myślę, tym bardziej boję się konfrontacji.

Okażmy trochę wsparcia

w102Nie podoba mi się jak moi koledzy z firmy traktują nowego asystenta klienta, asystent klienta Świętochłowice. Uważam, że nie powinno się oceniać ludzi po pozorach i po paru pierwszych dniach w pracy. To oczywiste, że niektórzy ludzie bardzo denerwują się swoimi pierwszymi dniami w nowej firmie, bo nie wiedzą czego się spodziewać i jak sobie poradzą.

Uważam, że naśmiewanie się z błędów nowego kolegi tylko pogarsza sprawę, bo ten coraz bardziej się denerwuje i popełnia coraz więcej błędów. Coraz więcej błędów to coraz więcej drwin kolegów i tu koło się zamyka. Widać, że Maciek jest wrażliwym, młodym mężczyzną, który bardzo stara się wypaść jak najlepiej. Trzeba mu w tym pomóc, a nie go jeszcze dołować.

Sama pamiętam swoje pierwsze dni w pracy zawodowej i też nie wspominam ich dobrze. Na szczęście w tamtej firmie od razu znalazły się osoby, które mnie wsparły i pomogły w cięższych chwilach. Jestem im wdzięczna po dziś dzień, zwłaszcza gdy widzę jakie szkody może przynieść nieodpowiednie traktowanie nowych pracowników. Mogę się założyć, że Maciek nie wytrzyma u nas w firmie dwóch miesięcy. Na pewno niedługo zrezygnuje. Będzie to tylko i wyłącznie wina moich kolegów z działu.

Na dywaniku

Nierzadko zdarza się, by któryś z pracowników naszego działu dostał jakiś mały opiernicz od szefa, bo jak wiadomo, praca w dziale sprzedaży jest zajęciem stresującym nie tylko dla handlowców, ale również dla przełożonych, którym chyba nawet bardziej niż nam zależy na realizacji planów sprzedażowych. O ile tłumione krzyki z gabinetu kierownika działu dobiegają naszych uszu przynajmniej raz na dzień, o tyle takiej awantury i takiego wrzasku nikt u nas jeszcze nie słyszał.

Angry BossGdy niezadowolony dyrektor przyszedł dzisiaj około 13.00 do biura, wskazał palcem na nowego asystenta, asystent klienta Grudziądz, i powiedział mu, że za pięć minut ma się stawić u niego w gabinecie, wszyscy wiedzieliśmy czym to pachnie. Biedny Jarek, nowy asystent, idąc do dyrektora drżał jak osika, a nam było go bardzo szkoda. Podejrzewam, że chyba każdy z działu choć raz był u kierownika, musiał słuchać jego pretensji i zażaleń i wstydził się później przed wszystkimi kolegami z działu.

Wstyd Jarka po wyjściu z gabinetu musiał być ogromny, bo chłopak był czerwony na twarzy, miał łzy w oczach i rozedrgane ręce. Staraliśmy się na niego nie patrzeć, żeby jeszcze bardziej go nie denerwować, ale zwyczajnie się nie dało – tak tragicznie wyglądał. Nie wiem o co dokładnie poszło, ale wśród krzyków kierownika dało się wyróżnić kilka słów związanych z niezadowolonym klientem i jakąś skargą. Biedny Jarek.

Bajerant

Od pewnego czasu w naszym biurze pracuje nowy asystent klienta Tczew, którzy podobnie jak inni pracownicy zatrudnieni na tym stanowisku pracy odpowiedzialny jest za obsługę osób dzwoniących i zapewnianie im jak najwyższej jakości usług z naszej strony. Jeśli klient dzwoni to musi zostać obsłużony w taki sposób, by mile zapamiętał naszą firmę i przy każdej nadarzającej się okazji korzystał z jej usług. Cóż, jak wiadomo, nie jest to zadanie łatwe, bo każdy klient jest inny i każdy lubi coś innego.

s102Nasz nowy asystent to największy bajerant jakiego w życiu spotkałem. Naprawdę, nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś, kto tak łatwo nawiązywałby rozmowę z zupełnie nieznanymi mu osobami. Ja na początku miałem duży problem z porozumieniem się z klientami i powoli musiałem przełamywać swój strach. Sławek wydaje się być stworzony do opieki nad klientami – każdego tak podejdzie, że ten praktycznie od razu je mu z ręki i zgodzi się na wszystko, co tylko Sławek mu zaproponuje.

Trochę zazdroszczę nowemu koledze tego polotu w nawiązywaniu znajomości i jednocześnie przewiduję mu zawrotną karierę w obsłudze klienta. Nawet szef naszej firmy, który przecież sam zatrudniał Sławka, jest chyba szczerze zdziwiony uzyskiwanymi przez niego wynikami. Jednego dnia wynurzył się nawet ze swojego gabinetu i przyszedł posłuchać jak Sławek obchodzi się z klientami i dlaczego tak dobrze mu idzie. Po jego minie widać było, że po części niedowierza, po części jest zadowolony, a po części nieco skonfundowany.

Skutki przepracowania

Do tej pory niemal każdy wolny weekend spędzałam siedząc nad nudną dokumentacją i nadrabiając zaległości powstałe w minionych tygodniach. Nie wyrabiałam się z pracą, mimo, że często w tygodniu pozostawałam po godzinach w firmie i podganiałam najpilniejsze sprawy. Chciałam być najlepsza we wszystkim, nie zważając na to, że swoją przygodę z zawodem asystentki klienta rozpoczęłam dopiero kilka miesięcy temu, asystent klienta Suwałki.

49Dopiero, gdy dawno niewidziana koleżanka zwróciła mi uwagę, że nie wyglądam za dobrze, mam ziemistą cerę i schudłam kilka kilogramów, choć zawsze należałam do osób zbyt szczupłych, zrozumiałam, że zbyt intensywna praca nie wpływa dobrze na moje zdrowie i życie osobiste. Jeśli dalej chcę pracować z klientami muszę wyglądać zdrowo i radośnie. Nikt nie zechce skorzystać z oferty przedstawianej przez osobę wyglądającą na ostatnie stadium choroby nowotworowej.

Postanowiłam, że przez kolejnych kilka tygodni dam sobie trochę na wstrzymanie i zadbam o swój organizm. Jeśli obowiązki chcą, niech się nawarstwiają, natomiast ja w ciągu weekendu nie ruszę ich nawet palcem. Moja nowa postawa zaczęła chyba przynosić jakieś efekty, bo nawet mój bezpośredni przełożony zauważył, że w ostatnich dniach wyglądam wyjątkowo ładnie. Cóż, zrezygnowałam ze śmieciowego jedzenia i zaczęłam odżywiać się racjonalniej. Zmieniłam porę kładzenia się spać i przestałam za mocno przejmować się pracą. Dzięki temu nareszcie czuję, że żyję!

Z asystentki na asystentkę

Ze stanowiska asystentki zarządu dość płynnie przeszłam na stanowisko asystentki klienta licząc, że jeden zawód będzie bardzo podobny do tego drugiego. Wiedziałam, że pracując jako asystentka klienta Jelenia Góra będę związana z branżą sprzedażową, jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio. Byłam pewna, że między dwoma zawodami: przeszłym i obecnym uda mi się znaleźć jakiś wspólny mianownik i na nim oprzeć swoją pracę.

48Teraz, po dwóch miesiącach pracy w dziale sprzedażowym stwierdzam, że zrobiłam wielką głupotę odchodząc z poprzedniego miejsca zatrudnienia i podejmując się obsługi klientów. Jedna praca do drugiej ma się jak piernik do wiatraka, choć występują pewne, mało znaczące podobieństwa.

Zarówno w zawodzie asystentki zarządu, jak i asystentki klienta muszę zajmować się potrzebami innych osób. O ile jednak asystując zarządowi skupiałam się na zleceniach jedynie dwóch osób, tak teraz muszę brać pod uwagę opinie i potrzeby dziesiątek klientów dzwoniących do mnie rano i wieczorem. Przez cztery lata pracy jako asystentka zarządu nauczyłam się przewidywać polecenia służbowe wychodzące od zarządu, natomiast teraz nie mam żadnej możliwości przewidzenia co będzie potrzebne któremu klientowi i jak go odpowiednio usatysfakcjonować.

Na razie popracuję jeszcze trochę w zawodzie asystentki klienta i zobaczę czy coś się przez ten czas zmieni. Jeśli nic to przewiduję dość szybkie odejście z firmy i poszukiwanie nowej, lepszej pracy. Obsługa klienta nie jest, jak widać, dla wszystkich.

Z gratulacjami

46Choć zazwyczaj udaje mi się wrócić do domu przed godziną 17.00, to dzisiaj na pewno nie wrócę wcześniej niż po 21.00. Mimo, że tego dnia w pracy zostanę dłużej niż powinienem, nie czuję się wcale zły z tego powodu, bo wydłużony pobyt w biurze związany jest z małą imprezą, jaką zorganizowaliśmy sobie z okazji uzyskania najwyższego wyniku sprzedażowego w historii firmy. W tym miesiącu nasz zespół asystentów klienta spisał się naprawdę bardzo dobrze i dał z siebie wszystko, asystent klienta Tomaszów Mazowiecki. Każdy pracownik z osobna starał się jak tylko mógł, spinał wszystkie mięśnie i angażował do pracy wszystkie szare komórki po to, byśmy pokonali rekord sprzedażowy ustanowiony paręnaście miesięcy wcześniej i zasłużyli tym samym na premię i ogólne świętowanie.

Do dzisiejszej imprezy przygotowywaliśmy się blisko tydzień. Dwie dziewczyny z naszego zespołu zajęły się organizacją cateringu, mężczyźni zatroszczyli się o alkohol. Na przyjęciu ma się zjawić również nasz przełożony, by jeszcze raz pogratulować wyniku i oficjalnie poinformować o ogromnej premii, jaką każdy z osobna otrzyma w najbliższym czasie na swoje konto. Dobrze, że mamy dzisiaj piątek, bo wieczorna impreza przynajmniej nie będzie miała złego wpływu na jakość wykonywanej przez nas pracy. Jutro będę miał sporo czasu na odzyskanie sił i powrót do rzeczywistości, a dzisiaj mam ochotę się nieźle zabawić. W końcu zasłużyłem na to!