Stołuję się w barze

Nigdy nie byłem fanką jedzenia śniadań przed wyjściem z domu do pracy. Rano nigdy nie mogę się zwlec z łóżka, wstaję dopiero za piątym budzikiem, dlatego na poranne śniadanie zwykle nie mam czasu. Godzina, jaką mam na wyszykowanie się musi mi wystarczyć na prysznic, umycie i wysuszenie włosów, zrobienie makijażu i ubranie się. Godzina to niby całkiem dużo czasu, ale czasem i to mi nie wystarcza. Śniadanie musi zostać pominięte, bo inaczej nie dałabym rady dotrzeć do firmy na czas, asystent klienta Pruszków.

q102Pierwszym posiłkiem w ciągu dnia jest kawa. Ledwo przekraczam prób swojej firmy, a pędzę do kuchni by zaparzyć sobie świeżej kawy, która doda mi energii i postawi mnie na nogi. Po kawie mniej więcej przez godzinę jestem najedzona, jednak po tym czasie zaczyna mi doskwierać głód. Robię sobie wtedy pięć minut przerwy i idę do położonego na pierwszym piętrze budynku baru, w którym kupuję sałatkę lub kanapkę. Ten bar ratuje mnie przed śmiercią  głodową, bo rano nie mam czasu zrobić sobie kanapek do pracy. Korzystam z niego również w przerwie obiadowej – codziennie kuszę się na zupę, lasagne, jakiś zestaw obiadowy lub zapiekankę makaronową. Wszystko zależy od tego, co akurat znajduje się w karcie dań.

Mam świadomość, że gdybym wstawała wcześniej i robiła sobie kanapki do pracy to mogłabym zaoszczędzić dużo pieniędzy. Niestety, lenistwo wygrywa z oszczędnością.

Poranne przemyślenia

102Gdy patrzę na ponurą pogodę malującą się za oknem od razu odechciewa mi się wstawać z łóżka, wystawiać nogi poza rozgrzaną kołdrę i szykować do pracy w zawodzie asystenta klienta, asystent klienta Konin. Normalnie nie miałbym czasu na takie dywagacje o godzinie 6.00 rano, bo na dźwięk budzika od razu wyskoczyłbym z łóżka i pognał do łazienki, żeby jako pierwszy zająć ten pojedynczy przybytek rozkoszy w domu pełnym ludzi. Niestety, akurat dzisiaj musiałem się obudzić pół godziny przed budzikiem i nie móc dalej zasnąć. Nie jestem z tych ludzi, którzy uwielbiają wcześnie wstawać, dlatego postanowiłem poleżeć jeszcze kilkanaście minut i zebrać siły przed kolejnym dniem walki o klienta.

Sprzedaż to zajęcie dla osób silnych, które nie boją się wyzwań i ryzyka, czyli trochę nie dla mnie. Ja zawsze wolałem usunąć się w cień i obserwować, zamiast brać aktywny udział w jakichś przedsięwzięciach. Gdy cała klasa w liceum szła na wagary, ja zawsze mocno się wahałem czy iść czy zostawać, bo z jednej strony chciałem się zbratać z kolegami z klasy, a z drugiej obawiałem gniewu rodziców i nauczycieli. Aż dziw bierze, że z takim charakterem rozpocząłem pracę w obsłudze klienta i nawet nieźle mi idzie.

Ponura pogoda na zewnątrz sprzyja do przemyśleń i tworzenia innych scenariuszy, a z drugiej strony ogromnie zniechęca do wychodzenia dzisiaj do pracy. Po co rezygnować z miłego, ciepłego miejsca na korzyść wiatru, deszczu i chłodu? I tak wiem, że za parę minut na pewno wstanę z łóżka, jednak skoro mogę ponarzekać to czemu mam tego nie robić?

Zakupowy relaks

Choć dzisiejszy dzień w pracy jest arcymęczący i niezmiernie denerwujący, udaje mi się zachowywać dobry humor i pozytywne nastawienie, a wszystko dzięki temu, że na zakończenie tego długiego dnia czeka mnie bardzo przyjemne spotkanie z przyjaciółkami w galerii handlowej. Jeszcze tylko parę rozmów z klientami, trochę uzupełniania dokumentacji i organizacji spotkań i będę mogła wyjść na miasto i odetchnąć pełną piersią. Lubię swoją pracę w zawodzie asystentki klienta, asystent klienta Zgierz, jednak od czasu do czasu daje mi się ona we znaki i bardzo denerwuje. Nie ma chyba zawodu idealnego i każdy po kilku dniach zadowolenia i satysfakcji odczuwa znużenie i zmęczenie. To chyba naturalne.

47Wracając do meritum, dzisiejsze popołudnie spędzę niezmiernie przyjemnie, bo na ploteczkach, wspólnym biesiadowaniu i robieniu zakupów z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nasze comiesięczne wyjścia do galerii handlowej na zakupy stały się już naszą tradycją, którą kultywujemy przez bardzo długi czas. Każdego miesiąca w któryś piątek wybieramy się we cztery na wspólne buszowanie po zgierskich sklepach i uważamy to za sposób na relaks i miłe spędzenie piątkowego popołudnia. Oszczędzamy przez cały miesiąc tylko po to, by w ten jeden dzień zaszaleć i wydać trochę pieniędzy na jedzenie, ubrania czy kosmetyki.

Dużą zaletą naszych piątkowych spotkań jest to, że po piątku przychodzi sobota i możliwość odespania szaleństw minionego dnia. Jestem ciekawa czy jutro rano obudzę się z uśmiechem na ustach czy będę niezadowolona z dzisiejszego wieczoru.

Dwa różne charaktery

Poza pracą jestem zupełnie innym człowiekiem niż w firmie, w której pracuję jako asystent klienta Tarnów. Sprzedaż i obsługa klienta wymaga ode mnie dużego zaangażowania i siły charakteru, jakich w życiu prywatnym trochę mi brakuje. Już dawno wszystkie najważniejsze decyzje zrzuciłem na barki żony, a żona wydaje się być z tego faktu bardzo zadowolona. Mariola zawsze lubiła rządzić, a  rządzenie domem i sprawami prywatnymi daje jej bardzo dużo satysfakcji. A niech kobieta ma poczucie, że jest głową rodziny i jednocześnie szyją, która tą głową kręci.

35Gdyby któryś kolega z pracy zobaczył jak wygląda moje życie prywatne na pewno byłby zszokowany widokiem. W domu, w naszym stumetrowym mieszkaniu w centrum Tarnowa jestem jedynie chłopcem na posyłki i tym, który wypełnia polecenia wydane przez małżonkę. Jeśli Mariola prosi mnie o wyniesienie śmieci – idę i je wynoszę, jeśli każe mi umyć łazienkę – robię to bez mrugnięcia okiem.

Wcale nie przeszkadza mi taki podział obowiązków, bo nie czuję się ani mało męski ani ignorowany. Wręcz przeciwnie, moja małżonka uwielbia mnie za natychmiastowe wypełnianie jej próśb i uważa, że trafił jej się najlepszy mąż na świecie. Jeśli taka jest cena posiadania szczęśliwej żony, która w podzięce gotuje mi moje ulubione dania to jestem w stanie ją ponieść. To i tak mało, gdy chodzi o szczęście rodzinne i udane pożycie małżeńskie.

Niemiłe doświadzczenie

Wczoraj wieczorem pierwszy raz zetknąłem się z człowiekiem, który wobec mnie zachowywał się naprawdę nie na miejscu i uważał mnie za jakieś zło konieczne, z którym w żadnym przypadku nie należy rozmawiać, a jeśli już to na pewno nie mile. Wczoraj wieczorem jechałem autobusem PKS ze Szczecina do małego miasteczka, w którym mieszka moja narzeczona. Nie widzieliśmy się od dwóch tygodni, więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę i po pracy ją odwiedzić.

22Należę do tych nieszczęśników, którzy w trakcie podróży autobusowych cierpią na chorobę lokomocyjną, dlatego usiadłem na pierwszym miejscu, czym od razu zwróciłem na siebie uwagę kierowcy. Widać było, że facet chce pogadać, dlatego mając w perspektywie długą i nużącą podróż postanowiłem podjąć temat. Na początku rozmawialiśmy o sprawach ogólnych, potem przeszliśmy na bardziej prywatne. Nasza rozmowa była bardzo sympatyczna dopóki nie wspomniałem, że pracuję jako asystent klienta Szczecin. Wtedy, w mojego kierowcę jakby piorun jasny strzelił, bo mężczyzna przybrał purpurowy kolor na twarzy i zaczął obrzucać mnie wyzwiskami. Zupełnie na to nie zasłużyłem, bo byłem dla niego niezmiernie miły. Kierowca zwymyślał mnie od oszustów i naciągaczy, a ja byłem tak zły, że nie patrząc na moją chorobę lokomocyjną przesiadłem się na tylne siedzenie, bo wolałem uczucie mdłości niż ponowną rozmowę z kierowcą.

Ograniczenia zawodowe

Dziś po południu wypada dzień, w którym jak co tydzień spotykamy się z grupką znajomych i robimy to, co najbardziej lubimy, a mianowicie słuchamy muzyki, gramy i śpiewamy. Jako, że mamy dziś dopiero wtorek, czyli do końca tygodnia zostały jeszcze trzy długie dni, nie możemy pozwolić sobie na żadne wyskoki alkoholowe, bo mogłoby się to dla nas skończyć bardzo źle.

21Ja pracuję jako asystent klienta Dąbrowa Górnicza, każdego dnia rozmawiam z kilkunastoma osobami, w tym kilkoma klientami, wobec których muszę zachowywać się nienagannie i nie wyglądać na skacowanego pracownika, który nie wie o czym mówi. Nie tylko ja, z mojej grupki znajomych mam zajęcie, które związane jest z całkowitą abstynencją. Jedynie Marek, który od dwóch miesięcy jest na bezrobociu może pozwolić sobie na małe piwko dla rozluźnienia palców i lepszego wyczucia rytmu.

Jola, która jest naszą, że tak powiem, wokalistką, pracuje na co dzień w szkole podstawowej i gimnazjum, w których naucza muzyki, sztuki i bodajże wiedzy o kulturze. Nauczyciel musi być dla swoich uczniów przykładem i nie może do pracy przychodzić pod wpływem alkoholu. Jest to niemożliwe. Tak samo Darek, który pracuje jako anestezjolog w dąbrowskim szpitalu – wiadomo co to by była za afera, gdyby pewno dnia przyszedł do szpitala pijany i w takim stanie usiłował uśpić pacjenta.

Kojarzenie par

Z wielką radością zauważyłam, że na ostatniej domówce u mnie w mieszkaniu nawiązała się nić zażyłości i zrozumienia pomiędzy moją dobrą przyjaciółką, Angeliką, a moim kolegą Damianem. Nic dziwnego, że tak dobrze im się rozmawiało, skoro zarówno Andżela, jak i Damian pracują w branży sprzedażowej. Ona jest asystentem klienta, asystent klienta Warszawa, natomiast on pracuje jako specjalista ds. sprzedaży. Jakkolwiek ich zawody by się nie nazywały, tak wiadomo, że sprzedaż to zawsze sprzedaż. Przez cały wieczór obserwowałam ich swobodną rozmowę i cieszyłam się, że tak dobrze się dogadują. Angelika jest świetną dziewczyną i zasługuje na kogoś dobrego, a Damian rozstał się jakiś czas ze swoją eks i teraz był najwyższy czas, by znalazł sobie nowy obiekt swoich uczuć.

7Nie wiem czy relacja Angeliki i Damiana wykroczyła poza cztery mury mojego mieszkania, ale mam nadzieję, że jeśli na razie nie spotkali się tylko we dwoje, to nie trzeba będzie długo czekać na ich pierwszą randkę. Widziałam uśmiech na twarzy Damiana i roziskrzone oczy Angeliki, dlatego wiem, że dobrze zrobiłam zapoznając ich ze sobą. Cóż, muszę się pogodzić z tym, że mam talent do kojarzenia ludzi i wiele par powstało właśnie dzięki mojej ingerencji. Bardzo bym chciała, żebym Angelę i Damiana mogła do nich dopisać. To byłoby prawdziwe ukoronowanie wszystkich moich kojarzących zapędów!