Niszczące współzawodnictwo

z102Rywalizacja między moimi dziećmi od zawsze spędzała mi sen z powiek. Wiedziałam, że zazdrość wśród rodzeństwa to coś całkiem naturalnego, jednak martwił mnie jej ogrom. Może byłoby inaczej gdybym zamiast dwóch córek miała synka i córkę? Może wtedy każde byłoby inne i przejmowało się tak bardzo tym, co robi jego brat lub siostra. Jestem przekonana, że Maja i Julia bardzo się kochają, jednak wiem również, że tak jak się kochają tak samo sobie zazdroszczą. Kierunek zazdrości jest różny – w zależności od tego co uda się osiągnąć jednej z sióstr, ta druga zawsze będzie czuła się gorsza i starała jakoś poprawić.

Gdy dziewczynki były małe często śmialiśmy się z mężem z tej ich rywalizacji, ale teraz widzę, że takie współzawodnictwo bardziej je niszczy niż jednoczy. Boję się, że za parę lat obrażą się na siebie na śmierć i życie i nie będą w sobie miały wsparcia. Boję się tego jak niczego innego.

Starsza, Julia, pracuje jako asystentka klienta Jastrzębie-Zdrój. Młodsza poszła w jej ślady i jest asystentką działu sprzedaży. Niby nazwy stanowisk różnią się nieco, ale tak naprawdę dziewczyny robią mniej więcej to samo. Cały czas porównują przy tym swoje sukcesy, zarobione pieniądze, liczbę znajomych i mnóstwo innych rzeczy. Dla nich największą motywacją do działania nie są plany sprzedażowe czy słowa kierownika, a podziw i zazdrość w oczach drugiej siostry.

Zmęczenie

q102bKażdego dnia, mniej więcej po czterech godzinach pracy walczę ze sobą, by utrzymać głowę w pionowej pozycji i nie dać się zmęczeniu i znużeniu, jakie ogarnia całe moje ciało. Z mojego organizmu wychodzi wtedy przepracowanie i senność spowodowana zbyt krótkim snem w nocy. Każdego ranka obiecuję sobie, że tego dnia zrobię inaczej – położę się do łóżka już o 21.00 i na tyle zregeneruję siły, że w pracy w ogóle nie będę musiał walczyć z sennością.

Niestety, moje postanowienia wytrzymują do momentu powrotu do domu. Po szesnastej wlewa się w moje ciało nowa porcja energii, która wystarcza mi aż do północy. Do tego czasu ani mi się śni iść wcześniej spać i myśleć o następnym poranku, asystent klienta Ostrołęka.  A przecież myśleć o nim powinienem, bo od stopnia przytomności mojego umysłu zależy efektywność pracy danego dnia, liczba przeprowadzonych rozmów i ich wynik. Gdy jestem wyspany i trzeźwo myślący, większość prowadzonych rozmów kończy się sukcesem, czyli transakcją. Z drugiej strony, zaspany często nie daję sobie rady w rozmowie z klientem, dlatego wyniki są dużo, dużo gorsze.

W pełni wyspany jestem chyba tylko na weekendach. W sobotę i niedzielę nigdy nie wstaję wcześniej niż przed jedenastą, często zdarza mi się też dospać aż do obiadu. Dopiero gdy mama zawoła mnie na obiad, wtedy wstaję z łóżka.

Stołuję się w barze

Nigdy nie byłem fanką jedzenia śniadań przed wyjściem z domu do pracy. Rano nigdy nie mogę się zwlec z łóżka, wstaję dopiero za piątym budzikiem, dlatego na poranne śniadanie zwykle nie mam czasu. Godzina, jaką mam na wyszykowanie się musi mi wystarczyć na prysznic, umycie i wysuszenie włosów, zrobienie makijażu i ubranie się. Godzina to niby całkiem dużo czasu, ale czasem i to mi nie wystarcza. Śniadanie musi zostać pominięte, bo inaczej nie dałabym rady dotrzeć do firmy na czas, asystent klienta Pruszków.

q102Pierwszym posiłkiem w ciągu dnia jest kawa. Ledwo przekraczam prób swojej firmy, a pędzę do kuchni by zaparzyć sobie świeżej kawy, która doda mi energii i postawi mnie na nogi. Po kawie mniej więcej przez godzinę jestem najedzona, jednak po tym czasie zaczyna mi doskwierać głód. Robię sobie wtedy pięć minut przerwy i idę do położonego na pierwszym piętrze budynku baru, w którym kupuję sałatkę lub kanapkę. Ten bar ratuje mnie przed śmiercią  głodową, bo rano nie mam czasu zrobić sobie kanapek do pracy. Korzystam z niego również w przerwie obiadowej – codziennie kuszę się na zupę, lasagne, jakiś zestaw obiadowy lub zapiekankę makaronową. Wszystko zależy od tego, co akurat znajduje się w karcie dań.

Mam świadomość, że gdybym wstawała wcześniej i robiła sobie kanapki do pracy to mogłabym zaoszczędzić dużo pieniędzy. Niestety, lenistwo wygrywa z oszczędnością.

Gdzie moja odwaga?

w102Od rana nie mogę się zdecydować czy zrealizować swoje noworoczne postanowienie i iść dzisiaj do prezesa z pytaniem o dalszy rozwój mojej kariery w firmie, czy nadal bezpiecznie czekać aż coś może się rozwinie. Nigdy nie należałem do osób bardzo odważnych, co było i moją zaletą i wadą. Z jednej strony zawsze czułem się bezpiecznie, nigdy nie ryzykowałem i nie narażałem się na zbędne stresy, ale z drugiej przez moją pasywność ominęło mnie wiele ciekawych wydarzeń i doświadczeń. Podczas gdy ja siedziałem w domu i czytałem książki lub surfowałem w Internecie, moi znajomi wyjeżdżali na wakacje, biegali po nocy po lasach i przeżywali niezapomniane chwile. Zazdrościłem im, oczywiście, ale nie na tyle, by wystawić nos za drzwi i odważyć się na coś szalonego.

Skoro znacie już mój charakter na pewno rozumiecie dlaczego tak trudno zebrać mi się w sobie i iść do szefa. Lubię swoją pracę asystenta klienta Kędzierzyn-Koźle, ale marzę o czymś więcej. Chciałbym dostać awans, może nawet podwyżkę, i poczuć się jak ważniejszy człowiek firmy.

W życzeniach noworocznych wszyscy życzyli mi większej odwagi, dlatego postanowiłem popracować trochę nad swoim zachowaniem. Póki co skończyło się jednak na planach i marzeniach, a do ich realizacji jest jeszcze daleko. Do szefa miałem iść dzisiaj, ale im więcej o tym myślę, tym bardziej boję się konfrontacji.

Okażmy trochę wsparcia

w102Nie podoba mi się jak moi koledzy z firmy traktują nowego asystenta klienta, asystent klienta Świętochłowice. Uważam, że nie powinno się oceniać ludzi po pozorach i po paru pierwszych dniach w pracy. To oczywiste, że niektórzy ludzie bardzo denerwują się swoimi pierwszymi dniami w nowej firmie, bo nie wiedzą czego się spodziewać i jak sobie poradzą.

Uważam, że naśmiewanie się z błędów nowego kolegi tylko pogarsza sprawę, bo ten coraz bardziej się denerwuje i popełnia coraz więcej błędów. Coraz więcej błędów to coraz więcej drwin kolegów i tu koło się zamyka. Widać, że Maciek jest wrażliwym, młodym mężczyzną, który bardzo stara się wypaść jak najlepiej. Trzeba mu w tym pomóc, a nie go jeszcze dołować.

Sama pamiętam swoje pierwsze dni w pracy zawodowej i też nie wspominam ich dobrze. Na szczęście w tamtej firmie od razu znalazły się osoby, które mnie wsparły i pomogły w cięższych chwilach. Jestem im wdzięczna po dziś dzień, zwłaszcza gdy widzę jakie szkody może przynieść nieodpowiednie traktowanie nowych pracowników. Mogę się założyć, że Maciek nie wytrzyma u nas w firmie dwóch miesięcy. Na pewno niedługo zrezygnuje. Będzie to tylko i wyłącznie wina moich kolegów z działu.

Poranne przemyślenia

102Gdy patrzę na ponurą pogodę malującą się za oknem od razu odechciewa mi się wstawać z łóżka, wystawiać nogi poza rozgrzaną kołdrę i szykować do pracy w zawodzie asystenta klienta, asystent klienta Konin. Normalnie nie miałbym czasu na takie dywagacje o godzinie 6.00 rano, bo na dźwięk budzika od razu wyskoczyłbym z łóżka i pognał do łazienki, żeby jako pierwszy zająć ten pojedynczy przybytek rozkoszy w domu pełnym ludzi. Niestety, akurat dzisiaj musiałem się obudzić pół godziny przed budzikiem i nie móc dalej zasnąć. Nie jestem z tych ludzi, którzy uwielbiają wcześnie wstawać, dlatego postanowiłem poleżeć jeszcze kilkanaście minut i zebrać siły przed kolejnym dniem walki o klienta.

Sprzedaż to zajęcie dla osób silnych, które nie boją się wyzwań i ryzyka, czyli trochę nie dla mnie. Ja zawsze wolałem usunąć się w cień i obserwować, zamiast brać aktywny udział w jakichś przedsięwzięciach. Gdy cała klasa w liceum szła na wagary, ja zawsze mocno się wahałem czy iść czy zostawać, bo z jednej strony chciałem się zbratać z kolegami z klasy, a z drugiej obawiałem gniewu rodziców i nauczycieli. Aż dziw bierze, że z takim charakterem rozpocząłem pracę w obsłudze klienta i nawet nieźle mi idzie.

Ponura pogoda na zewnątrz sprzyja do przemyśleń i tworzenia innych scenariuszy, a z drugiej strony ogromnie zniechęca do wychodzenia dzisiaj do pracy. Po co rezygnować z miłego, ciepłego miejsca na korzyść wiatru, deszczu i chłodu? I tak wiem, że za parę minut na pewno wstanę z łóżka, jednak skoro mogę ponarzekać to czemu mam tego nie robić?

Na dywaniku

Nierzadko zdarza się, by któryś z pracowników naszego działu dostał jakiś mały opiernicz od szefa, bo jak wiadomo, praca w dziale sprzedaży jest zajęciem stresującym nie tylko dla handlowców, ale również dla przełożonych, którym chyba nawet bardziej niż nam zależy na realizacji planów sprzedażowych. O ile tłumione krzyki z gabinetu kierownika działu dobiegają naszych uszu przynajmniej raz na dzień, o tyle takiej awantury i takiego wrzasku nikt u nas jeszcze nie słyszał.

Angry BossGdy niezadowolony dyrektor przyszedł dzisiaj około 13.00 do biura, wskazał palcem na nowego asystenta, asystent klienta Grudziądz, i powiedział mu, że za pięć minut ma się stawić u niego w gabinecie, wszyscy wiedzieliśmy czym to pachnie. Biedny Jarek, nowy asystent, idąc do dyrektora drżał jak osika, a nam było go bardzo szkoda. Podejrzewam, że chyba każdy z działu choć raz był u kierownika, musiał słuchać jego pretensji i zażaleń i wstydził się później przed wszystkimi kolegami z działu.

Wstyd Jarka po wyjściu z gabinetu musiał być ogromny, bo chłopak był czerwony na twarzy, miał łzy w oczach i rozedrgane ręce. Staraliśmy się na niego nie patrzeć, żeby jeszcze bardziej go nie denerwować, ale zwyczajnie się nie dało – tak tragicznie wyglądał. Nie wiem o co dokładnie poszło, ale wśród krzyków kierownika dało się wyróżnić kilka słów związanych z niezadowolonym klientem i jakąś skargą. Biedny Jarek.

Bajerant

Od pewnego czasu w naszym biurze pracuje nowy asystent klienta Tczew, którzy podobnie jak inni pracownicy zatrudnieni na tym stanowisku pracy odpowiedzialny jest za obsługę osób dzwoniących i zapewnianie im jak najwyższej jakości usług z naszej strony. Jeśli klient dzwoni to musi zostać obsłużony w taki sposób, by mile zapamiętał naszą firmę i przy każdej nadarzającej się okazji korzystał z jej usług. Cóż, jak wiadomo, nie jest to zadanie łatwe, bo każdy klient jest inny i każdy lubi coś innego.

s102Nasz nowy asystent to największy bajerant jakiego w życiu spotkałem. Naprawdę, nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś, kto tak łatwo nawiązywałby rozmowę z zupełnie nieznanymi mu osobami. Ja na początku miałem duży problem z porozumieniem się z klientami i powoli musiałem przełamywać swój strach. Sławek wydaje się być stworzony do opieki nad klientami – każdego tak podejdzie, że ten praktycznie od razu je mu z ręki i zgodzi się na wszystko, co tylko Sławek mu zaproponuje.

Trochę zazdroszczę nowemu koledze tego polotu w nawiązywaniu znajomości i jednocześnie przewiduję mu zawrotną karierę w obsłudze klienta. Nawet szef naszej firmy, który przecież sam zatrudniał Sławka, jest chyba szczerze zdziwiony uzyskiwanymi przez niego wynikami. Jednego dnia wynurzył się nawet ze swojego gabinetu i przyszedł posłuchać jak Sławek obchodzi się z klientami i dlaczego tak dobrze mu idzie. Po jego minie widać było, że po części niedowierza, po części jest zadowolony, a po części nieco skonfundowany.

Długoletnia znajomość

Wczoraj razem z koleżankami rozpoczęłyśmy sezon łyżworolkowy, który przy dobrej pogodzie potrwa aż do połowy października. Coroczne wyjazdy łyżworolkowe to już dla nas tradycja: dla mnie, dla Jolki, Karoliny i Marzeny – moich trzech najlepszych koleżanek ze studiów. Mimo, że od czasów studenckich minęło już kilkanaście lat, nam cały czas udaje się utrzymać stały kontakt i pielęgnować naszą znajomość. Wszystko dzięki temu, że mieszkamy w jednym mieście i to całkiem niedaleko od siebie. Najdalej ma do nas Karolina, jednak i ona jest w stanie przebić się przez pół miasta, by w końcu dotrzeć na umówione spotkanie.

50Mimo, że skończyłyśmy jeden kierunek studiów, administrację, sytuacja każdej z nas jest zupełnie inna. Ja, po skończeniu studiów i zdobyciu tytułu magistra administracji nie zdołałam znaleźć pracy w zawodzie i w ostateczności zatrudniłam się jako asystentka klienta Chełm w pewnej dużej firmie z branży usługowej. Jolka zawsze była osobą przebojową z pozytywnym nastawieniem do życia, dlatego nikogo nie zdziwiło, że udało jej się dostać pracę przy organizacji konferencji i spotkań naukowych. Jolka jest w tym świetna i bardzo odpowiada jej swoja praca. Marzena jest dziewczyną, której jako jedynej z naszej paczki udało się dostać pracę w administracji. Pracuje teraz w dziale statystyki i marketingu w chełmskim szpitalu i narzeka na swojego kierownika.

Karolina jeszcze na studiach wyszła za mąż i zanim zdążyła rozpocząć poszukiwania zatrudnienia zaszła w ciążę, przez co na razie poświęca się wychowaniu swojego półrocznego synka, Szymona. Podczas wspólnego łyżworolkowania mamy ze sobą o czym porozmawiać, bo nasze osobiste problemy i zmartwienia nigdy nie pokrywają się ze zmartwieniami pozostałych koleżanek. Każda jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju – dzięki temu tak bardzo do siebie pasujemy.

Skutki przepracowania

Do tej pory niemal każdy wolny weekend spędzałam siedząc nad nudną dokumentacją i nadrabiając zaległości powstałe w minionych tygodniach. Nie wyrabiałam się z pracą, mimo, że często w tygodniu pozostawałam po godzinach w firmie i podganiałam najpilniejsze sprawy. Chciałam być najlepsza we wszystkim, nie zważając na to, że swoją przygodę z zawodem asystentki klienta rozpoczęłam dopiero kilka miesięcy temu, asystent klienta Suwałki.

49Dopiero, gdy dawno niewidziana koleżanka zwróciła mi uwagę, że nie wyglądam za dobrze, mam ziemistą cerę i schudłam kilka kilogramów, choć zawsze należałam do osób zbyt szczupłych, zrozumiałam, że zbyt intensywna praca nie wpływa dobrze na moje zdrowie i życie osobiste. Jeśli dalej chcę pracować z klientami muszę wyglądać zdrowo i radośnie. Nikt nie zechce skorzystać z oferty przedstawianej przez osobę wyglądającą na ostatnie stadium choroby nowotworowej.

Postanowiłam, że przez kolejnych kilka tygodni dam sobie trochę na wstrzymanie i zadbam o swój organizm. Jeśli obowiązki chcą, niech się nawarstwiają, natomiast ja w ciągu weekendu nie ruszę ich nawet palcem. Moja nowa postawa zaczęła chyba przynosić jakieś efekty, bo nawet mój bezpośredni przełożony zauważył, że w ostatnich dniach wyglądam wyjątkowo ładnie. Cóż, zrezygnowałam ze śmieciowego jedzenia i zaczęłam odżywiać się racjonalniej. Zmieniłam porę kładzenia się spać i przestałam za mocno przejmować się pracą. Dzięki temu nareszcie czuję, że żyję!