Na dywaniku

Nierzadko zdarza się, by któryś z pracowników naszego działu dostał jakiś mały opiernicz od szefa, bo jak wiadomo, praca w dziale sprzedaży jest zajęciem stresującym nie tylko dla handlowców, ale również dla przełożonych, którym chyba nawet bardziej niż nam zależy na realizacji planów sprzedażowych. O ile tłumione krzyki z gabinetu kierownika działu dobiegają naszych uszu przynajmniej raz na dzień, o tyle takiej awantury i takiego wrzasku nikt u nas jeszcze nie słyszał.

Angry BossGdy niezadowolony dyrektor przyszedł dzisiaj około 13.00 do biura, wskazał palcem na nowego asystenta, asystent klienta Grudziądz, i powiedział mu, że za pięć minut ma się stawić u niego w gabinecie, wszyscy wiedzieliśmy czym to pachnie. Biedny Jarek, nowy asystent, idąc do dyrektora drżał jak osika, a nam było go bardzo szkoda. Podejrzewam, że chyba każdy z działu choć raz był u kierownika, musiał słuchać jego pretensji i zażaleń i wstydził się później przed wszystkimi kolegami z działu.

Wstyd Jarka po wyjściu z gabinetu musiał być ogromny, bo chłopak był czerwony na twarzy, miał łzy w oczach i rozedrgane ręce. Staraliśmy się na niego nie patrzeć, żeby jeszcze bardziej go nie denerwować, ale zwyczajnie się nie dało – tak tragicznie wyglądał. Nie wiem o co dokładnie poszło, ale wśród krzyków kierownika dało się wyróżnić kilka słów związanych z niezadowolonym klientem i jakąś skargą. Biedny Jarek.

Bajerant

Od pewnego czasu w naszym biurze pracuje nowy asystent klienta Tczew, którzy podobnie jak inni pracownicy zatrudnieni na tym stanowisku pracy odpowiedzialny jest za obsługę osób dzwoniących i zapewnianie im jak najwyższej jakości usług z naszej strony. Jeśli klient dzwoni to musi zostać obsłużony w taki sposób, by mile zapamiętał naszą firmę i przy każdej nadarzającej się okazji korzystał z jej usług. Cóż, jak wiadomo, nie jest to zadanie łatwe, bo każdy klient jest inny i każdy lubi coś innego.

s102Nasz nowy asystent to największy bajerant jakiego w życiu spotkałem. Naprawdę, nigdy wcześniej nie spotkałem kogoś, kto tak łatwo nawiązywałby rozmowę z zupełnie nieznanymi mu osobami. Ja na początku miałem duży problem z porozumieniem się z klientami i powoli musiałem przełamywać swój strach. Sławek wydaje się być stworzony do opieki nad klientami – każdego tak podejdzie, że ten praktycznie od razu je mu z ręki i zgodzi się na wszystko, co tylko Sławek mu zaproponuje.

Trochę zazdroszczę nowemu koledze tego polotu w nawiązywaniu znajomości i jednocześnie przewiduję mu zawrotną karierę w obsłudze klienta. Nawet szef naszej firmy, który przecież sam zatrudniał Sławka, jest chyba szczerze zdziwiony uzyskiwanymi przez niego wynikami. Jednego dnia wynurzył się nawet ze swojego gabinetu i przyszedł posłuchać jak Sławek obchodzi się z klientami i dlaczego tak dobrze mu idzie. Po jego minie widać było, że po części niedowierza, po części jest zadowolony, a po części nieco skonfundowany.

Długoletnia znajomość

Wczoraj razem z koleżankami rozpoczęłyśmy sezon łyżworolkowy, który przy dobrej pogodzie potrwa aż do połowy października. Coroczne wyjazdy łyżworolkowe to już dla nas tradycja: dla mnie, dla Jolki, Karoliny i Marzeny – moich trzech najlepszych koleżanek ze studiów. Mimo, że od czasów studenckich minęło już kilkanaście lat, nam cały czas udaje się utrzymać stały kontakt i pielęgnować naszą znajomość. Wszystko dzięki temu, że mieszkamy w jednym mieście i to całkiem niedaleko od siebie. Najdalej ma do nas Karolina, jednak i ona jest w stanie przebić się przez pół miasta, by w końcu dotrzeć na umówione spotkanie.

50Mimo, że skończyłyśmy jeden kierunek studiów, administrację, sytuacja każdej z nas jest zupełnie inna. Ja, po skończeniu studiów i zdobyciu tytułu magistra administracji nie zdołałam znaleźć pracy w zawodzie i w ostateczności zatrudniłam się jako asystentka klienta Chełm w pewnej dużej firmie z branży usługowej. Jolka zawsze była osobą przebojową z pozytywnym nastawieniem do życia, dlatego nikogo nie zdziwiło, że udało jej się dostać pracę przy organizacji konferencji i spotkań naukowych. Jolka jest w tym świetna i bardzo odpowiada jej swoja praca. Marzena jest dziewczyną, której jako jedynej z naszej paczki udało się dostać pracę w administracji. Pracuje teraz w dziale statystyki i marketingu w chełmskim szpitalu i narzeka na swojego kierownika.

Karolina jeszcze na studiach wyszła za mąż i zanim zdążyła rozpocząć poszukiwania zatrudnienia zaszła w ciążę, przez co na razie poświęca się wychowaniu swojego półrocznego synka, Szymona. Podczas wspólnego łyżworolkowania mamy ze sobą o czym porozmawiać, bo nasze osobiste problemy i zmartwienia nigdy nie pokrywają się ze zmartwieniami pozostałych koleżanek. Każda jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju – dzięki temu tak bardzo do siebie pasujemy.

Skutki przepracowania

Do tej pory niemal każdy wolny weekend spędzałam siedząc nad nudną dokumentacją i nadrabiając zaległości powstałe w minionych tygodniach. Nie wyrabiałam się z pracą, mimo, że często w tygodniu pozostawałam po godzinach w firmie i podganiałam najpilniejsze sprawy. Chciałam być najlepsza we wszystkim, nie zważając na to, że swoją przygodę z zawodem asystentki klienta rozpoczęłam dopiero kilka miesięcy temu, asystent klienta Suwałki.

49Dopiero, gdy dawno niewidziana koleżanka zwróciła mi uwagę, że nie wyglądam za dobrze, mam ziemistą cerę i schudłam kilka kilogramów, choć zawsze należałam do osób zbyt szczupłych, zrozumiałam, że zbyt intensywna praca nie wpływa dobrze na moje zdrowie i życie osobiste. Jeśli dalej chcę pracować z klientami muszę wyglądać zdrowo i radośnie. Nikt nie zechce skorzystać z oferty przedstawianej przez osobę wyglądającą na ostatnie stadium choroby nowotworowej.

Postanowiłam, że przez kolejnych kilka tygodni dam sobie trochę na wstrzymanie i zadbam o swój organizm. Jeśli obowiązki chcą, niech się nawarstwiają, natomiast ja w ciągu weekendu nie ruszę ich nawet palcem. Moja nowa postawa zaczęła chyba przynosić jakieś efekty, bo nawet mój bezpośredni przełożony zauważył, że w ostatnich dniach wyglądam wyjątkowo ładnie. Cóż, zrezygnowałam ze śmieciowego jedzenia i zaczęłam odżywiać się racjonalniej. Zmieniłam porę kładzenia się spać i przestałam za mocno przejmować się pracą. Dzięki temu nareszcie czuję, że żyję!

Z asystentki na asystentkę

Ze stanowiska asystentki zarządu dość płynnie przeszłam na stanowisko asystentki klienta licząc, że jeden zawód będzie bardzo podobny do tego drugiego. Wiedziałam, że pracując jako asystentka klienta Jelenia Góra będę związana z branżą sprzedażową, jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio. Byłam pewna, że między dwoma zawodami: przeszłym i obecnym uda mi się znaleźć jakiś wspólny mianownik i na nim oprzeć swoją pracę.

48Teraz, po dwóch miesiącach pracy w dziale sprzedażowym stwierdzam, że zrobiłam wielką głupotę odchodząc z poprzedniego miejsca zatrudnienia i podejmując się obsługi klientów. Jedna praca do drugiej ma się jak piernik do wiatraka, choć występują pewne, mało znaczące podobieństwa.

Zarówno w zawodzie asystentki zarządu, jak i asystentki klienta muszę zajmować się potrzebami innych osób. O ile jednak asystując zarządowi skupiałam się na zleceniach jedynie dwóch osób, tak teraz muszę brać pod uwagę opinie i potrzeby dziesiątek klientów dzwoniących do mnie rano i wieczorem. Przez cztery lata pracy jako asystentka zarządu nauczyłam się przewidywać polecenia służbowe wychodzące od zarządu, natomiast teraz nie mam żadnej możliwości przewidzenia co będzie potrzebne któremu klientowi i jak go odpowiednio usatysfakcjonować.

Na razie popracuję jeszcze trochę w zawodzie asystentki klienta i zobaczę czy coś się przez ten czas zmieni. Jeśli nic to przewiduję dość szybkie odejście z firmy i poszukiwanie nowej, lepszej pracy. Obsługa klienta nie jest, jak widać, dla wszystkich.

Zakupowy relaks

Choć dzisiejszy dzień w pracy jest arcymęczący i niezmiernie denerwujący, udaje mi się zachowywać dobry humor i pozytywne nastawienie, a wszystko dzięki temu, że na zakończenie tego długiego dnia czeka mnie bardzo przyjemne spotkanie z przyjaciółkami w galerii handlowej. Jeszcze tylko parę rozmów z klientami, trochę uzupełniania dokumentacji i organizacji spotkań i będę mogła wyjść na miasto i odetchnąć pełną piersią. Lubię swoją pracę w zawodzie asystentki klienta, asystent klienta Zgierz, jednak od czasu do czasu daje mi się ona we znaki i bardzo denerwuje. Nie ma chyba zawodu idealnego i każdy po kilku dniach zadowolenia i satysfakcji odczuwa znużenie i zmęczenie. To chyba naturalne.

47Wracając do meritum, dzisiejsze popołudnie spędzę niezmiernie przyjemnie, bo na ploteczkach, wspólnym biesiadowaniu i robieniu zakupów z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Nasze comiesięczne wyjścia do galerii handlowej na zakupy stały się już naszą tradycją, którą kultywujemy przez bardzo długi czas. Każdego miesiąca w któryś piątek wybieramy się we cztery na wspólne buszowanie po zgierskich sklepach i uważamy to za sposób na relaks i miłe spędzenie piątkowego popołudnia. Oszczędzamy przez cały miesiąc tylko po to, by w ten jeden dzień zaszaleć i wydać trochę pieniędzy na jedzenie, ubrania czy kosmetyki.

Dużą zaletą naszych piątkowych spotkań jest to, że po piątku przychodzi sobota i możliwość odespania szaleństw minionego dnia. Jestem ciekawa czy jutro rano obudzę się z uśmiechem na ustach czy będę niezadowolona z dzisiejszego wieczoru.

Z gratulacjami

46Choć zazwyczaj udaje mi się wrócić do domu przed godziną 17.00, to dzisiaj na pewno nie wrócę wcześniej niż po 21.00. Mimo, że tego dnia w pracy zostanę dłużej niż powinienem, nie czuję się wcale zły z tego powodu, bo wydłużony pobyt w biurze związany jest z małą imprezą, jaką zorganizowaliśmy sobie z okazji uzyskania najwyższego wyniku sprzedażowego w historii firmy. W tym miesiącu nasz zespół asystentów klienta spisał się naprawdę bardzo dobrze i dał z siebie wszystko, asystent klienta Tomaszów Mazowiecki. Każdy pracownik z osobna starał się jak tylko mógł, spinał wszystkie mięśnie i angażował do pracy wszystkie szare komórki po to, byśmy pokonali rekord sprzedażowy ustanowiony paręnaście miesięcy wcześniej i zasłużyli tym samym na premię i ogólne świętowanie.

Do dzisiejszej imprezy przygotowywaliśmy się blisko tydzień. Dwie dziewczyny z naszego zespołu zajęły się organizacją cateringu, mężczyźni zatroszczyli się o alkohol. Na przyjęciu ma się zjawić również nasz przełożony, by jeszcze raz pogratulować wyniku i oficjalnie poinformować o ogromnej premii, jaką każdy z osobna otrzyma w najbliższym czasie na swoje konto. Dobrze, że mamy dzisiaj piątek, bo wieczorna impreza przynajmniej nie będzie miała złego wpływu na jakość wykonywanej przez nas pracy. Jutro będę miał sporo czasu na odzyskanie sił i powrót do rzeczywistości, a dzisiaj mam ochotę się nieźle zabawić. W końcu zasłużyłem na to!

Roszczeniowa klientka

Klienci od czasu do czasu potrafią mnie doprowadzić do szewskiej pasji nie tylko swoimi słowami i czynami, ale również ogólnym zachowaniem w stosunku do mojej osoby lub ich własnej sprawy. Czasem mam wrażenie, że ludzie są niepoważni i nieświadomi tego, że ich zainteresowanie produktami firmy oznacza zwiększoną ilość pracy dla danego asystenta klienta. Jeśli nie chcą korzystać z usług lub produktów danej firmy niech nie dzwonią i nie umawiają się na spotkania, bo zamiast spotkań z nimi można by przeprowadzić bardzo skuteczne pertraktacje z innymi osobami.

45Od czasu do czasu zdarza się spotkać również osobę, której zaangażowanie w firmę jest wręcz zbyt duże i znacznie utrudnia pracę, asystent klienta Mysłowice. Ja miałem wątpliwą przyjemność poznać takowego klienta parę miesięcy temu i do tej pory nie udało mi się uwolnić od pani Teresy i jej ciągłych żądań, pomysłów, pytań i potrzeb. Z chęcią przekazałbym jej sprawę jakiemuś koledze lub koleżance, ale skoro takie sytuacje nie mają w naszej firmie miejsca na pewno zostałoby to uznane za coś podejrzanego.

Chcąc nie chcąc jako asystent klientki musiałem podać jej swój służbowy numer telefonu, czym naraziłem się na ciągłe ataki i wymuszane rozmowy. Od dwóch miesięcy nie było dnia, żeby pani Teresa nie dzwoniła do mnie choćby po to, by zapytać co słychać lub co jej mogę zaproponować. Na szczęście klientka ma na tyle dużo wyczucia, że zostawia mnie w spokoju chociaż w weekendy, choć w poniedziałek dzwoni już z samego rana.

Nie mogę się doczekać

Dziś po południu jestem umówiony na cztery różne spotkania z klientami i prawdę mówiąc już nie mogę się doczekać gdy opuszczę cztery ściany mojego biura i wyruszę w trasę. Robota papierkowa i siedzenie przed komputerem bardzo mnie męczą i nudzą, dlatego chętnie wykorzystuję wszelkie możliwości wyrwania się z firmy i zrobienia czegoś innego. Gdy wczoraj po południu jedna z koleżanek poprosiła mnie o tymczasowe przejęcie jej klientów i pokierowanie sprzedażą w czasie jej nieobecności zgodziłem się bez wahania, bo wiedziałem, że Mariola miała umówionych wiele spotkań w terenie, podczas gdy ja ani żadnego.

44Nie przeszkadza mi, że pracuję na sukces koleżanki – zawód asystenta klienta wymaga wielu poświęceń, a to jest jednym z najmniej ważnych i najmniej bolesnych. Najważniejsze, że dzięki Marioli nie muszę dziś cały dzień siedzieć w pracy, a to jest dla mnie największą zaletą i nagrodą.

Pierwsze spotkanie mam zaplanowane na godzinę 12.00, kolejne o 13.00, trzecie o 15.00 i czwarte o 16.30. Na razie mamy godzinę 10 rano, co oznacza, że jeszcze blisko dwie godziny będę musiał siedzieć w firmie i zajmować się papierologią i telefonami do własnych klientów. Muszę skupić się na pracy, bo gdy nie będę myślał o upływającym czasie to na pewno szybciej nadejdzie godzina 12.00, asystent klienta Stargard Szczeciński.

Poza relacje służbowe

Jako asystent klienta Pabianice powinnam umieć zachowywać się odpowiednio do zaistniałej sytuacji i nie łączyć życia zawodowego z życiem prywatnym. Jeśli chcę osiągnąć sukces w swojej branży muszę być profesjonalna w każdym możliwym calu i zachowywać się tak, jak na dobrego asystenta klienta przystało.

43Niestety, nie zawsze jesteśmy w stanie wytrwać przy swoich postanowieniach i zachować tak, jak wymaga od nas sytuacja, nad czym regularnie ubolewam. Gdybym chciała zachowywać się perfekcyjnie i być idealną asystentką klienta nie powinnam pozwalać sobie na zbyt intensywne myślenie na temat jednego z klientów, którego poznałam przed trzema tygodniami. Los był naprawdę złośliwy stawiając na mojej drodze Mateusza, bo moje życie zawodowe układałoby się o niebo lepiej, gdybym nie znała tego chłopaka. Niestety, co się stało to się już nie odstanie, a ja musze pogodzić się z tym, że w moich myślach regularnie gości ten przystojny mężczyzna.

Zasady obowiązujące w mojej firmie nie pozwalają spoufalać się z klientami i nawiązywać z nimi bliższych relacji. Całkowicie rozumiem te ustalenia i zgadzam się z nimi, jednak w moim przypadku trzymanie się z dala od Mateusza jest praktycznie niemożliwe. Nawet gdybym miała dość siły na odcięcie się od tej znajomości, to Mateusz nie wyraża żadnych chęci, by zadbać o moją przyszłość zawodową w firmie i cały czas się ze mną kontaktuje. Żyję w ciągłym rozdarciu pomiędzy tym, co powinnam, a tym, czego pragnę.